Wietnam ujawnia: Maria Skłodowska — Curie to nasza święta!



Wiet­nam to kolej­ny przy­sta­nek w wędrów­ce „Małych Podróż­ni­ków”. Dla nas ten kraj od razu wyda­wał się być bar­dzo egzo­tycz­ny, ale nie spo­dzie­wa­li­śmy się, że aż tak bar­dzo nas zasko­czy.

Sły­sze­li­ście kie­dyś ter­min kaoda­izm? No wła­śnie… Tym­cza­sem kaoda­izm to mono­te­istycz­na reli­gia w połu­dnio­wym Wiet­na­mie, któ­rej świę­ta jest… Maria Skło­dow­ska -Curie! To nie żart! Nasza wybit­na rodacz­ka nale­ży do gro­na Wiel­kich natchnio­nych kaode­izmu.

 

Wietnam - nowa święta Maria Skłodowska -Curie

 

Kaoda­izm poja­wił się w Wiet­na­mie w pierw­szej poło­wie XX wie­ku. Kaoda­izm szyb­ko zdo­był wie­lu wyznaw­ców. W latach 60-tych ubie­głe­go stu­le­cia nowa reli­gia połu­dnio­we­go Wiet­na­mu kon­ku­ro­wa­ła ponoć o wpły­wy nawet z kościo­łem kato­lic­kim.

Kaoda­iści to wege­ta­ria­nie i pacy­fi­ści, w swo­jej wie­rze łączą ele­men­ty bud­dy­zmu, chrze­ści­jań­stwa, kon­fu­cja­ni­zmu, tao­izmu, a nawet, w pew­nym stop­niu, isla­mu i juda­izmu. Kaoda­izm pod­kre­śla rów­ność pomię­dzy kobie­ta­mi i męż­czy­zna­mi zarów­no w życiu świec­kim jak i ducho­wym, ale dwie naj­wyż­sze funk­cje w tym koście­le – kar­dy­na­ła i papie­ża pia­sto­wać mogą tyl­ko i wyłącz­nie męż­czyź­ni.

Głów­nym ośrod­kiem kościo­ła kaoda­istycz­ne­go jest Wiel­ka Świą­ty­nia Kaoda­istycz­na w Tây Ninh. Kaoda­izm opie­ra się na kul­cie Isto­ty Naj­wyż­szej — Cao Dai i duchów wiel­kich ludzi. Według tej reli­gii stwór­cą wszech­rze­czy jest — Cao Dai, któ­re­go sym­bo­lem jest Lewe Oko Boga. Kaoda­iście twier­dzą, że jeże­li juda­izm jest pąkiem, chrze­ści­jań­stwo kwia­tem, to dopie­ro kaoda­izm jest owo­cem wia­ry i naj­wyż­szym eta­pem obja­wie­nia.

Ale jakim cudem świę­tą kaoda­izmu zosta­ła Maria Skło­dow­ska-Curie? Otóż podob­no świę­tym w tej reli­gii może zostać każ­dy czło­wiek, któ­ry wnie­sie ducho­wą czy inte­lek­tu­al­ną moc do świa­ta! A nasza rodacz­ka ma na kon­cie tro­chę osią­gnięć dla świa­ta, praw­da?! Wśród innych „świę­tych” zna­leź­li­śmy tak­że: Jezu­sa Chry­stu­sa, Maho­me­ta, Moj­że­sza, Bud­dę, Kon­fu­cju­sza oraz Juliu­sza Ceza­ra, Wilia­ma Szek­spi­ra, Kar­te­zju­sza, Lwa Toł­sto­ja a nawet pre­zy­den­ta USA Tho­ma­sa Jef­fer­so­na i… Wło­dzi­mie­rza Leni­na!

 

Wielka Świątynia Kaodaistyczna w Tây Ninh
Wiel­ka Świą­ty­nia Kaoda­istycz­na w Tây Ninh

 

Marię Skło­dow­ską – Curie poko­cha­li też wyznaw­cy bud­dy­zmu Nichi­re­na Daisho­ni­na. Ten odłam bud­dy­zmu powstał ok. 1222 roku w Japo­nii, i w odróż­nie­niu od innych prak­tyk sku­pia się na codzien­nym życiu. Dzi­siaj na świe­cie jest ponad 12 milio­nów prak­ty­ku­ją­cych bud­dyzm Nichi­re­na Daisho­ni­na, a nasza rodacz­ka Maria Skło­dow­ska – Curie uzna­wa­na jest za wzór do naśla­do­wa­nia dla mło­dych dziew­cząt i kobiet. Jej pomnik stoi podob­no na tere­nie Żeń­skie­go College’u Soka, a ona sama ma swo­ją posta­wą zachę­cać do „stu­dio­wa­nia pod­czas czte­rech pór roku. Wio­sną: kie­dy roz­kwi­ta­ją kwia­ty wiśni, latem pod­czas strasz­nych burz, jesie­nią, gdy wie­ją zim­ne wia­try, opa­da­ją iście z drzew i zimą, kie­dy płat­ki śnie­gu wiru­ją w powie­trzu.” Dla wyznaw­ców tego odła­mu bud­dy­zmu zda­nia wypo­wie­dzia­ne przez pol­ską uczo­ną brzmią jak… reli­gij­ne dogma­ty. Podob­no bio­gra­fia Marii Skło­dow­skiej -Curie w Japo­nii jest nawet lek­tu­rą obo­wiąz­ko­wą! Ale Japo­nia to już temat na zupeł­nie inny wpis…

Tym­cza­sem Wiet­nam zasko­czył nas ponow­nie gdy usły­sze­li­śmy o naj­więk­szej jaski­ni świa­ta Hang Son Doong. Jaski­nia ta leży w cen­tral­nej czę­ści Wiet­na­mu przy gra­ni­cy z Laosem w Par­ku Naro­do­wym Phong Nha-Ke Bang. Jaski­nia ta ma dłu­gość oko­ło 9 kilo­me­trów a naj­więk­sza z jej komór ma ponad 5 kilo­me­trów dłu­go­ści, 150 metrów sze­ro­ko­ści i aż 200 metrów wyso­ko­ści. Sło­wem spo­koj­nie zmie­ścił­by się w jej wnę­trzu aż 40-pię­tro­wy wie­żo­wiec! Jed­nak to nie koniec atrak­cji! Jej dnem pły­nie pod­ziem­na rze­ka, a w nie­któ­rych miej­scach, tam gdzie strop uległ zawa­le­niu, do środ­ka wdar­ła się dżun­gla! To ist­ny świat z baj­ki czy gry kom­pu­te­ro­wej!

 

 

Prze­pięk­na histo­ria, zwią­za­na jest z XV-wiecz­ną świą­ty­nią Chua Huong (zwa­ną Per­fu­mo­wą Pago­dą lub Pago­dą Zapa­chów). Z resz­ta waż­nym świę­tem w Wiet­na­mie jest tzw Festi­wal Per­fu­mo­wej Pago­dy. Chua Huong jest to wła­ści­wie cały kom­pleks świą­tyń, wybu­do­wa­nych w skal­nych gro­tach i jaski­niach. Znaj­du­je się on oko­ło 70 kilo­me­trów od Hanoi, sto­li­cy Wiet­na­mu. Sama z resz­tą wypra­wa do tej świą­ty­ni jest nie­co­dzien­nym prze­ży­ciem, gdyż moż­na do niej dotrzeć jedy­nie Chua Huong łodzią! Cie­ka­wost­ka jest tak­że to, ze wio­sło­wać mogą tyl­ko kobie­ty! Potem trze­ba jesz­cze iść kawa­łek pie­szo w górę. Legen­da gło­si, ze był kie­dyś król, któ­ry miał trzy cór­ki. Dwie z nich zgod­nie z wola swe­go ojca wyszły za mąż. trze­cia — naj­młod­sza zapra­gnę­ła poświę­cić swo­je życie dla Bud­dy. Ode­szła z domu i schro­ni­ła się w świą­ty­ni. Król bar­dzo był zły na cór­kę i wie­le razy nawo­ły­wał ja do posłu­szeń­stwa aż któ­re­goś dnia kazał spa­lić świą­ty­nie i zabić cór­kę. Wte­dy zja­wił się bia­ły tygrys i ura­to­wał kró­lew­ską cór­kę. Dziew­czy­na zamiesz­ka­ła w górach a opie­ko­wa­ły się nią zwie­rzę­ta. Tym­cza­sem król zacho­ro­wał — stra­cił wzrok i obie ręce. Nadwor­ny medyk orzekł, że król wyzdro­wie­je jeże­li ktoś mu poda­ru­je utra­co­ne ręce i oczy. Wte­dy to naj­młod­sza cór­ka posta­no­wi­ła poświę­cić się dla kró­la. Bud­da wyna­gro­dził jej dar i ule­czył ją. Tym­cza­sem król w koń­cu dowie­dział się kto pomógł mu wyjść z cho­ro­by. posta­no­wił wów­czas odpo­ku­to­wać swo­je złe uczyn­ki i wzniósł w górach skal­ne świą­ty­nie zwa­ne dziś Per­fu­mo­wa Pago­dą. Ta legen­da zro­bi­ła na nas szcze­gól­ne wra­że­nie, co skoń­czy­ło się zro­bie­niem serii wspa­nia­łych rysun­ków wiet­nam­skich księż­ni­czek i samej per­fu­mo­wej Pago­dy.

 

 

Takich nie­zwy­kłych opo­wie­ści zna­la­zły­śmy jesz­cze kil­ka… Była opo­wieść o mądrej mrów­ce i zia­ren­ku ryżu, o dobrym i złym bra­cie, o dobrej ale brzyd­kiej wie­śniacz­ce i chci­wych wesel­ni­kach zamie­nio­nych w mał­py… Prze­czy­ta­ły­śmy napraw­dę dużo bar­dzo pięk­nych baśni, któ­re moc­no roz­pa­li­ły naszą wyobraź­nie.

 

Wietnam

 

Legen­da o Per­fu­mo­wej Pago­dzie

 

Wietnam - baśnie i legendy

 

 

Wietnam - baśnie i legendy

 

Legen­da o Per­fu­mo­wej Pago­dzie — wer­sja mate­ma­tycz­na

 

Wietnam - baśnie i legendy

 

Legen­da o kobie­cie zamie­nio­nej w kamień

 

Wietnam - baśnie i legendy

 

Baśń o dobrym (Ka Dek) i złym bra­cie (Ka Dok) — „Ka Dok i Ka Dek”

 

Wietnam - baśnie i legendy

 

Baśń o dobrej, ale brzyd­kiej wie­śniacz­ce i chci­wych wesel­ni­kach zamie­nio­nych w mał­py „Za dobroć — szczę­ście”

 

Wietnam - baśnie i legendy

 

A może woli­cie baj­kę o chłop­cu i kamien­nym psie?
Tu mamy wer­sję ani­mo­wa­ną tej baj­ki:

 


https://www.youtu.be/RYNpSYDozIk

 

Na koniec zaś naszej wędrów­ki zali­czy­li­śmy jesz­cze obo­wiąz­ko­wo wiet­nam­skie saj­gon­ki i krót­ka lek­cja języ­ka wiet­nam­skie­go!

 


https://www.youtu.be/nWg09nBI_Es

 

Ta przy­go­da była fan­ta­stycz­na!
Naszym zda­niem Wiet­nam zwy­czaj­nie zachwy­ca!

 

A na deser mamy dla Was praw­dzi­wą pereł­kę! Coś co nas napraw­dę zasko­czy­ło i… zachwy­ci­ło. Wiet­nam ocza­mi kobie­ty!
Zobacz­cie sami jak nie­wia­ry­god­nie zmie­niał się wize­ru­nek wiet­nam­skiej kobie­ty na prze­strze­ni ostat­nich 100 lat!

 


https://www.youtu.be/lo_RSHcXIzY

 


https://www.youtu.be/Wh06uwsFbGU

 


https://www.youtu.be/UzVO5uJVJsw

 

 

 


Wpis powstał w ramach pro­jek­tu blo­go­we­go „Mali podróż­ni­cy”


Logo projektu Mali Podróżnicy


Komentarze na temat “Wietnam ujawnia: Maria Skłodowska — Curie to nasza święta!

  1. Czy­ta­lam z sze­ro­ko otwar­ty­mi ocza­mi i usta­mi 😛 WOW! Zain­spi­ro­wa­ly­scie mnie dxiew­czy­ny do dal­szych poszu­ki­wan… zresz­ta nie pierw­szy raz! Rewe­la­cyj­ny warsz­tat!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*