Czy tęcza może mieć gorączkę?



Czy tęcza może mieć gorączkę? 1

Cześć! Mam na imię Mari­po­za i jestem księż­nicz­ką. Miesz­kam w prze­pięk­nym zam­ku na szczy­cie wiel­kiej kwia­to­wej góry w kra­inie zwa­nej Cono­ci­mien­to. Moi rodzi­ce są napraw­dę wspa­nia­li a ja bar­dzo moc­no ich kocham. Jestem bar­dzo cie­ka­wa świa­ta i wszyst­ko mnie inte­re­su­je. Zada­ję mnó­stwo pytań i cią­gle poszu­ku­ję nowych odpo­wie­dzi. Uwiel­biam się uczyć i stąd wszyst­ko chcę obej­rzeć, wszyst­kie­go dotknąć, wszyst­kie­go pową­chać, wszyst­kie­go posma­ko­wać… Uwiel­biam prze­ży­wać róż­ne przy­go­dy.
Pew­ne­go dnia, gdy spa­ce­ro­wa­łam po naszym zam­ko­wym ogro­dzie spoj­rza­łam w nie­bo i zoba­czy­łam tęczę. Cho­ciaż świe­ci­ło słoń­ce było jed­nak tro­chę chłod­no. Nic dziw­ne­go — jesz­cze dosłow­nie godzi­nę temu z nie­ba lały się stru­mie­nie desz­czu i nic nie zapo­wia­da­ło zmia­ny pogo­dy. A tu naraz taka nie­spo­dzian­ka!
— Mamo, a czy tęczy nie jest teraz tro­chę chłod­no? A co będzie jak jak tęcza się prze­zię­bi i dosta­nie kata­ru? A tak w ogó­le, czy tęcza może mieć gorącz­kę?
Mama uśmiech­nę­ła się i pogła­ska­ła mnie po gło­wie. Tata z nie­do­wie­rza­niem pokrę­cił tyl­ko gło­wa i powie­dział, że… już czas abym pozna­ła wróż­kę Ludol­fi­nę.

Wróż­ka Ludol­fi­na poda­ła mi na powi­ta­nie rękę i powie­dzia­ła weso­ło:
— Księż­nicz­ko oto mój zamek. Tu możesz prze­żyć napraw­dę nie­sa­mo­wi­tą przy­go­dę i zna­leźć odpo­wie­dzi na wszyst­kie swo­je pyta­nia. Przed tobą sie­dem kom­nat a w każ­dej cze­ka­ją na cie­bie fan­ta­stycz­ne przy­go­dy i mnó­stwo wspa­nia­łych nie­spo­dzia­nek. W każ­dej kom­na­cie otrzy­masz cza­ro­dziej­ski klucz. Gdy zbie­rzesz sie­dem takich klu­czy, wów­czas cze­ka na cie­bie wspa­nia­ły poda­ru­nek. Jed­nak aby otrzy­mać taki klucz musisz wyko­nać róż­ne zada­nia i roz­wią­zać róż­ne łami­głów­ki. Towa­rzysz­ką two­jej wędrów­ki będzie kot­ka Rok­so­la­na. Gdy tyl­ko będziesz w kło­po­cie ona ci zawsze pomo­że. Zga­dzasz się?

Wzię­łam na ręce Rok­so­la­nę, spoj­rza­łam jesz­cze szyb­ko na Ludol­fi­nę i… weszłam do pierw­szej kom­na­ty z napi­sem „Mate­ma­ty­ka cie­pła i zim­na”

 

Co to jest i do cze­go słu­ży ter­mo­metr wie­dzia­łam już od bar­dzo daw­na. Umiem odczy­ty­wać wska­za­nia ter­mo­me­tru lekar­skie­go, zaokien­ne­go i poko­jo­we­go. Wiem tak­że, że ter­mo­me­try mogą być elek­tro­nicz­ne lub takie, w któ­rych jest spe­cjal­ny płyn. Jesz­cze do nie­daw­na w ter­mo­me­trach uży­wa­no sre­brzy­stej rtę­ci, ale teraz już nie, bo była nie­bez­piecz­na dla ludzi i śro­do­wi­ska. Wiem, że kie­dy jestem zdro­wa to powin­nam mieć tem­pe­ra­tu­rę ok 36,6 °C a cho­ro­ba zaczy­na się, gdy ter­mo­metr poka­zu­je mi co naj­mniej 38 stop­ni. Gdy za oknem mojej kom­na­ty jest ponad 30 °C, wte­dy panu­je praw­dzi­wy upał i nale­ży wów­czas bar­dzo dużo pić. Na Zie­mi są miej­sca, gdzie taka tem­pe­ra­tu­ra może być bar­dzo wyso­ka i takie gdzie panu­ją strasz­li­we mro­zy. Rok­so­la­na powie­dzia­ła mi w sekre­cie, że do roku 1742 każ­dy kto wytwa­rzał ter­mo­me­try, wypo­sa­żał je we wła­sną ska­lę.

Rok­so­la­na pod­po­wie­dzia­ła mi jak zro­bić wła­sną mapę tem­pe­ra­tu­ro­wą. I tak zosta­łam nie tyl­ko „kró­lew­ską pogo­dyn­ką”, ale i nauczy­łam się na czym pole­ga pra­ca mete­oro­lo­ga.

 

CelsiusKelvinThermometer

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Moje kolej­ne zada­nie było… bar­dzo mokre. Bada­łam jak zacho­wu­je się woda w róż­nych tem­pe­ra­tu­rach. Wiem, że woda zama­rza i zamie­nia się w lód gdy jest 0 °C a prze­cho­dzi w parę wod­ną, gdy ter­mo­metr poka­zu­je 100 stop­ni. Moja zacza­ro­wa­na kot­ka pomo­gła mi odkryć na czym pole­ga­ją i jak nazy­wa­ją się te pozor­nie bar­dzo dziw­ne zja­wi­ska.

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

A tu zoba­czy­łam jak moż­na zro­bić… lodo­we bań­ki mydla­ne:

 

 

Do tej pory myśla­łam, że jak jest cie­pło czy gorą­co, to ozna­cza iż mam do czy­nie­nia z war­to­ścia­mi dodat­ni­mi, a z kolej gdy gdy jest zim­no czy lodo­wa­to, że to war­to­ści ujem­ne na ter­mo­me­trze. Odkry­łam jed­nak, że ist­nie­ją zupeł­nie inne ter­mo­me­try, w któ­rych stop­nie Cel­sju­sza zastą­pio­no Kelvi­na­mi lub stop­nia­mi Fah­ren­he­ita. Rok­so­lan­ka poka­za­ła mi jak i po co korzy­sta się z takich ter­mo­me­trów.

 

Nie­ba­wem oka­za­ło się, że ist­nie­je super zaba­wa — zaba­wa w prze­li­cza­nie tem­pe­ra­tur wg „róż­nych ter­mo­me­trów”. Poba­wić moż­na się na stro­nie — Kal­ku­la­tor tem­pe­ra­tur

 

Przy oka­zji Rok­so­lan­ka opo­wie­dzia­ła mi o ist­nie­niu tzw. zera abso­lut­ne­go (0 K) , czy­li naj­niż­szej moż­li­wej tem­pe­ra­tu­ry na całym świe­cie. Czy wie­cie, że… tem­pe­ra­tu­ra 0 K jest rów­na tem­pe­ra­tu­rze −273,15°C. Mnie chy­ba naj­bar­dziej zasko­czy­ło, że tem­pe­ra­tu­ra poda­wa­na w Kel­wi­nach nigdy nie jest ujem­na! Czy­li wyszło na to, że ist­nie­je cie­płe cie­pło i… cie­płe zim­no.

Odkry­łam też że ist­nie­je taki gaz, któ­ry się nazy­wa azot i może być cie­czą jak zwy­kła woda do picia, ale… No wła­śnie, jest pew­ne ale! Tem­pe­ra­tu­ra! W otwar­tym naczy­niu azot prze­cho­dzi ze sta­nu płyn­ne­go w gazo­wy w tem­pe­ra­tu­rze — 195,8 °C.

Zobacz­cie jakie cuda moż­na robić z tym cie­kłym azo­tem:

 

 

Zasta­na­wia­łam się, co to zatem jest to cie­pło i jakie są jego źró­dła. Rok­so­lan­ka powie­dzia­ła, że cie­pło to taki rodzaj ener­gii, któ­ry wyni­ka z ruchu małych „kuli­stych dro­bi­nek” — ato­mów, z któ­rych zbu­do­wa­ny jest cały nasz świat. Słu­cha­jąc tego wszyst­kie­go doszłam do wnio­sku, że zim­no to… brak cie­pła czy­li brak ener­gii. I wie­cie co przy­szło mi do gło­wy? Otóż, że gdy jest zero abso­lut­ne to… nic nic się nie rusza i dla­te­go jest tak zim­no!

Zain­try­go­wał mnie… pło­mień świe­cy. Czy wie­cie, że naj­wyż­sza tem­pe­ra­tu­ra pło­mie­nia świe­cy jest na zewnątrz (kolor pra­wie bia­ły lub jasno­żół­ty), a naj­niż­sza tem­pe­ra­tu­ra panu­je wewnątrz jasno­nie­bie­skie­go stoż­ka. Dziw­ne to tro­chę, co?

 

Rok­so­lan­ka zwró­ci­ła mi uwa­gę, że każ­da rzecz na świe­cie ma jakąś tem­pe­ra­tu­rę. Ludzie raczej nie potra­fią stwier­dzić, czy coś jest cie­płe czy zim­ne, jedy­nie patrząc na jakąś rzecz. No może z wyjąt­kiem mojej mamy, któ­ra zawsze wie kie­dy mam gorącz­kę, ale to chy­ba się nie liczy, praw­da? Odkry­łam, że mając spe­cjal­ną kame­rę ter­mo­wi­zyj­ną moż­na zoba­czyć czy coś jest cie­płe czy zim­ne.

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy zatem okre­ślo­ne kolo­ry mają jed­nak okre­ślo­ną tem­pe­ra­tu­rę?
Potocz­nie mówi się, że pew­ne są kolo­ry cie­płe a inne są zim­ne. Zba­da­łam ta spra­wę i wiem już, że ist­nie­ją trzy bar­wy pod­sta­wo­we: czer­wo­ny, nie­bie­ski i żół­ty. Faj­ną zaba­wą oka­za­ło się eks­pe­ry­men­to­wa­nie i… mie­sza­nie tych kolo­rów!

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Eks­pe­ry­men­tu­jąc z kolo­ra­mi odkry­łam jed­nak coś fascy­nu­ją­ce­go. Rok­so­lan­ka opo­wie­dzia­ła mi o dwóch róż­nych spo­so­bach mie­sza­nia się kolo­rów.

 

Czy wie­cie, ze zupeł­nie innym zja­wi­skiem jest mie­sza­ne barw świa­tła odbi­te­go a innym mie­sza­nie barw świa­tła emi­to­wa­ne­go?!

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Na kom­pu­te­rze, w spe­cjal­nym pro­gra­mie sama pro­jek­to­wa­łam takie bar­wy. Oka­za­ła się, że każ­da bar­wa to… jakaś licz­ba! A efekt koń­co­wy to wypad­ko­wa tych róż­nych liczb. Wie­dzie­li­ście, ze ist­nie­ją nawet kata­lo­gi takich barw! Rok­so­lan­ka poka­za­ła mi jak się korzy­sta z takich kata­lo­gów. Bar­dzo podo­ba­ły mi się też zaba­wy ze spe­cjal­ny­mi fil­tra­mi które…„zjadały kolo­ry”.

 

0002

 

0001

 

 

Moje kom­pu­te­ro­we eks­pe­ry­men­ty z kolo­ra­mi:

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

A tu moje zaba­wy z fil­tra­mi:

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Przy­szedł w koń­cu czas, aby zro­bić sobie tęczę w domu! Ale jak to zro­bić? Wspól­nie z Rok­so­lan­ką roz­po­czę­ły­śmy wiel­kie eks­pe­ry­men­to­wa­nie!

Wszyst­kie te nasze zaba­wy poka­za­ły mi osta­tecz­nie, że świa­tło bia­łe, czy­li to któ­re widzę jak jest dzień, tak­że jest rodza­jem ener­gii. Skła­da się ono z róż­nych „świa­te­łek” a wła­ści­wie tzw fal. Każ­da taka fala ma inną dłu­gość. Rok­so­lan­ka poka­za­ła mi nie­zwy­kłą sztucz­kę, dzię­ki któ­rej zoba­czy­łam tzw wid­mo świa­tła sło­necz­ne­go. (W zasa­dzie tyl­ko jego część, ale o tym będzie za chwi­le… ).
Wie­cie co było mi potrzeb­ne do tęczo­we­go eks­pe­ry­men­tu? Nie uwie­rzy­cie — zwy­kła płyt­ka CD!

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

Rok­so­lan­ka pomo­gła mi zro­zu­mieć, że do Zie­mi bie­gną róż­ne fale. Mnie naj­bar­dziej zain­try­go­wa­ły chy­ba fale radio­we i pod­czer­wień. Już teraz wiem, jak dzia­ła pilot do moje­go tele­wi­zo­ra i dla­cze­go mogę słu­chać muzy­ki w radiu. Jed­nak mnie naj­bar­dziej ucie­szy­ły infor­ma­cje o ultra­fio­le­cie. To dzię­ki nim mogę się w lecie opa­lać! Kot­ka uświa­do­mi­ła mi, że moje oczy widzą tyl­ko część świa­tła — tzw świa­tło widzial­ne, z tego pro­mie­nio­wa­nia, któ­re docie­ra do Zie­mi.

 

Moja wła­sna tęcza „zro­bio­na” dzię­ki spe­cjal­ne­mu pry­zma­to­wi:

 

Czy tęcza może mieć gorączkę?

 

W koń­cu posta­no­wi­łam coś nama­lo­wać. Jak myśli­cie, co? Tak! To była tęcza! Chce mieć ją sta­le przy sobie! Tęcza to prze­cież radość!

 

0003

 

Szpe­ra­nie w sekret­nych księ­gach spo­wo­do­wa­ło, że odkry­łam coś bar­dzo zaska­ku­ją­ce­go — kolo­ry fak­tycz­nie mają tem­pe­ra­tu­rę. Jest to tem­pe­ra­tu­ra bar­wo­wa! Co cie­ka­we poda­je się ją w kel­wi­nach a nie w stop­niach Cel­sju­sza. Bar­wa świa­tła świe­cy ma zale­d­wie 2000K, pod­czas gdy świa­tło dzien­ne ok 6500K a bły­ska­wi­ca nawet 30000K. Inte­re­su­ją­ce jest tak­że to, że kolor czer­wo­ny potocz­nie nazy­wa­ny kolo­rem cie­płym ma niż­szą tem­pe­ra­tu­rę bar­wo­wą, niż kolor nie­bie­ski, któ­ry potocz­nie jest zali­cza­ny do kolo­rów zim­nych…

 

- Hm… a zatem tęcza…
Już myśla­łam, że wiem wszyst­ko o tych kolo­rach, kie­dy nagle Rok­so­lan­ka stwier­dzi­ła, że musi wyja­wić mi wiel­ka tajem­ni­cę…

- Kolo­rów tak na praw­dę nie ma!
— Jak to nie ma kolo­rów? — krzyk­nę­łam napraw­dę prze­ra­żo­na.

Wte­dy Rok­so­lan­ka poka­za­ła mi ten fil­mik:

 

 

Mari­po­za aż pod­sko­czy­ła z wra­że­nia , kla­snę­ła w dło­nie i gło­śno krzyk­nę­ła:
-Wiem, już teraz napraw­dę wszyst­ko wiem i rozu­miem! Mate­ma­ty­ka jest w tęczy! Mate­ma­ty­ka jest taka pięk­na!

Księż­nicz­ka wyko­na­ła wszyst­kie pole­ce­nia i roz­wią­zła wszyst­kie łami­głów­ki!
Tajem­ni­ce „Mate­ma­ty­ki cie­pła i zim­na” zosta­ły roz­wią­za­ne!!!

- Oto twój pierw­szy cza­ro­dziej­ski klucz — powie­dzia­ła z uśmie­chem Ludol­fi­na. — Pil­nuj go dobrze!
— Dzię­ku­ję Ludol­fi­no! To była napraw­dę wspa­nia­ła przy­go­da! Jestem taka szczę­śli­wa! — wykrzyk­nę­ła rado­snym gło­sem Mari­po­za, po czym odwró­ci­ła się na pię­cie i szyb­ko pobie­gła w stro­nę swo­je­go zam­ku. Już teraz wiem, czy tęcza może mieć gorącz­kę!

Wróż­ka Ludol­fi­na poma­cha­ła księż­nicz­ce na poże­gna­nie i powie­dzia­ła:
— Do zoba­cze­nia wkrót­ce!

-Miau — doda­ła kot­ka Rok­so­lan­ka i smacz­nie poło­ży­ła się spać na swo­im ulu­bio­nym cyfer­ko­wym kocy­ku w kom­na­cie „Mate­ma­ty­ka cie­pła i zim­na”.

 

Zapra­sza­my do prze­czy­ta­nia innych naszych mate­ma­tycz­nych postów z cyklu: „Mate­ma­ty­ka jest pięk­na”

Logo projektu Matematyka jest piękna

Komentarz na temat “Czy tęcza może mieć gorączkę?

  1. Świet­nie opra­co­wa­ny temat (y) Mega róż­no­rod­ność zadań — bar­dzo mi się podo­ba zaba­wa z tęczą 😉 Całość wspa­nia­ła — BRAWO! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*