Czarownica wymiata!!!



Czarownica wymiata

Czło­wiek spo­koj­nie idzie sobie do skle­pu a tam nie­omal z każ­dej wysta­wy łypią na nie­go jakieś stra­szy­dła, cza­row­ni­ce, duchy, wam­pi­ry i kościo­tru­py. Szczer­ba­te dynie uśmie­cha­ją się nawet ze skle­pu obuw­ni­cze­go czy meblo­we­go. Hm… wzdy­cham cięż­ko. Nad­cho­dzi Hal­lo­we­en!

Bar­dzo nam „nie po dro­dze” do tego sza­leń­stwa i… wła­śnie dla­te­go chce­my Wam przed­sta­wić pew­ną nie­ty­po­wą star­szą panią, któ­ra sta­wia cza­row­ni­ce w zupeł­nie nowym i chy­ba nie­zwy­kłym świe­tle. Maja Strze­boń­ska, gim­na­zja­list­ka z Kra­ko­wa napi­sa­ła serię ksią­żek dla dzie­ci, któ­rej boha­ter­ką jest nikt inny jak wła­śnie cza­row­ni­ca. Takiej cza­row­ni­cy jed­nak świat nigdy nie widział! Ta cza­row­ni­ca cho­ciaż ma haczy­ko­wa­ty nos, roz­czo­chra­ne wło­sy, pich­ci tajem­ni­cze elik­si­ry i miesz­ka w chat­ce na skra­ju lasu to jed­nak nie ma w sobie nic a nic z cza­row­ni­cy zna­nej z „Jasia i Mał­go­si”!

  Jest inna. Nie gor­sza nie lep­sza, lecz… inna. To cza­row­ni­ca, lecz nie cza­ro­dziej­ka czy wróż­ka, bo te spro­wa­dza­ły­by opo­wieść do prze­sło­dzo­nych pro­duk­cji spod zna­ku Disneya. To taka tro­chę sza­lo­na cza­row­ni­ca z cha­rak­ter­kiem… bar­dziej nawet ludz­ka niż baśnio­wa. Bywa trosz­kę cia­po­wa­ta, mylą się jej zaklę­cia, boi się myszy, pie­cze pier­ni­ki dla kotów, jeź­dzi na łyż­wach, łowi ryby a przede wszyst­kim ma wiel­kie dobre ser­ce. „Przede wszyst­kim dzie­ci nie wol­no stra­szyć! Książ­ki nie mogą być strasz­ne — powin­ny roz­śmie­szać, uczyć i roz­wi­jać wyobraź­nię”… powie­dzia­ła sama autor­ka Maja Strze­boń­ska. My naszą przy­go­dę z Cza­row­ni­cą Mai Strze­boń­skiej zaczę­li­śmy od „Cza­row­ni­ca i kocia­ki”, kie­dy to wspo­mnia­na cza­row­ni­ca idzie ze swo­im naj­lep­szym przy­ja­cie­lem małym kot­kiem na łąkę, aby nazbie­rać ziół do swo­ich magicz­nych elik­si­rów. Korzy­sta­jąc z jej nie­uwa­gi kotek nie­bez­piecz­nie odda­la się w stro­nę lasu i… A co się sta­ło potem, to już musi­cie spraw­dzić sami, bowiem ta cie­pła, barw­na i peł­na humo­ru opo­wieść, to wspa­nia­ła lek­tu­ra nie tyl­ko dla małych czy­tel­ni­ków. Pięk­ne, pobu­dza­ją­ce wyobraź­nie ilu­stra­cje wyko­na­ła Ali­cja Kacz­mar­ska — Strze­boń­ska, któ­ra pry­wat­nie jest mamą Mai. Inne ksią­żecz­ki z tej serii to „Cza­row­ni­ca i kot”, „Cza­row­ni­ca i ryba”, „Cza­row­ni­ca i tajem­ni­cza mik­stu­ra”, „Cza­row­ni­ca i pier­ni­ki” oraz „Cza­row­ni­ca i zimo­we sza­leń­stwa”. Wszyst­kie są świet­nie napi­sa­ne i z pew­no­ścią spra­wią radość każ­de­mu dziec­ku. Pasjo­nu­ją­ce histo­rie, pięk­na sza­ta gra­ficz­na i duże lite­ry to tak­że nie­wąt­pli­wie świet­na zachę­ta do podej­mo­wa­nia prób samo­dziel­ne­go czy­ta­nia. „Nie ma sen­su przed dzieć­mi ukry­wać świa­ta okrut­ne­go, bo one i tak o nim się dowie­dzą — świat nie jest kolo­ro­wy i słod­ki. War­to jed­nak czy­tać rze­czy rado­sne i prze­pla­tać je z tymi tro­chę trud­niej­szy­mi. To nie jest tak, że złe posta­cie są stwo­rzo­ne tyl­ko do złych rze­czy, a dobre jedy­nie do dobrych. Świat nie jest zero-jedyn­ko­wy”… to chy­ba naj­lep­sza puen­ta dla tego całe­go Hal­lo­we­eno­we­go sza­leń­stwa. Nasza oce­na cało­ści: bar­dzo dobry. Cze­ka­my już na następ­ne odcin­ki!

Cza­row­ni­ca i kocia­ki

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Cza­row­ni­ca i pier­ni­ki

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Cza­row­ni­ca i zimo­we sza­leń­stwa

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Cza­row­ni­ca i ryba

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Cza­row­ni­ca i kot

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

 

Cza­row­ni­ca i tajem­ni­cza mik­stu­ra

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Czarownica wymiata

 

Tekst: Maja Strze­boń­ska
Ilu­stra­cje: Ali­cja Karcz­mar­ska-Strze­boń­ska
Cza­row­ni­ca i kot,
Cza­row­ni­ca i kocia­ki,
Cza­row­ni­ca i pier­ni­ki,
Cza­row­ni­ca i zimo­we sza­leń­stwa,
Cza­row­ni­ca i ryba,
Cza­row­ni­ca i tajem­ni­cza mik­stu­ra
Wydaw­nic­two Skrzat

 

 

 


Wpis powstał w ramach pro­jek­tu blo­go­we­go „Przy­go­dy z książ­ką”.


Logo projektu Przygody z książką


Komentarze na temat “Czarownica wymiata!!!

  1. wow! bra­wa dla mło­dej autor­ki (a wła­ści­wie autor­skie­go duetu) za stwo­rze­nie napraw­dę zachę­ca­ją­cej ksią­żecz­ki i mądre spoj­rze­nie na rze­czy­wi­stość!
    jasne, że cza­row­ni­ce nie muszą być strasz­ne — ja dosko­na­le pamię­tam z dzie­ciń­stwa „Malut­ką cza­row­ni­cę” — myślę, że te Waszą, wymia­ta­ją­cą, też bym polu­bi­ła 🙂

  2. Bar­dzo mnie zachę­ci­łaś. Już lubię tę cza­row­ni­cę i pew­nie po nią wkrót­ce się­gnę.

    PS. Ja też nie lubię Hal­lo­we­en 😉

  3. Uwiel­biam takie ludz­kie cza­row­ni­ce, są dokład­nie takie, jak powin­ny być, szcze­gól­nie urze­kło mnie pie­cze­nie pier­ni­ków dla kotów! Sama uwa­żam co praw­da, że dzie­ci lubią być stra­szo­ne (te star­sze oczy­wi­ście), ale nigdy nie powin­no się zosta­wiać ich ze stra­chem samych, każ­dy strach trze­ba oswo­ić i prze­ro­bić, więc do stra­sze­nia trze­ba się napraw­dę dobrze przy­go­to­wać 🙂
    Swo­ją dro­gą bar­dzo mło­da autor­ka, faj­nie że wydaw­cy dostrze­ga­ją i takie mło­dziut­kie talen­ty.

  4. I jak tu nie lubić cza­row­nic? W koń­cu nie każ­da mała dziew­czyn­ka musi marzyć o tym samym, czy­li żeby być księż­nicz­ką. Autor­ka chy­ba nale­ża­ła wła­śnie do tych indy­wi­du­ali­stek. Bar­dzo mło­da, jestem pod wra­że­niem!

  5. Wiek autor­ki mnie zasko­czył. Bar­dzo pozy­tyw­nie, żeby nie było. 😉 Ja oso­bi­ście ksią­żek o cza­row­ni­cach nigdy nie lubi­łam ale kto wie, może Oluś będzie się lubo­wał w takich lek­tu­rach. 😉

  6. To napraw­dę świet­na spra­wa — w gim­na­zjum wydać cały cykl ksią­że­czek dla dzie­ci. A fakt, że świat nie jest zero-jedyn­ko­wy to jed­na z waż­niej­szych rze­czy, jakie war­to poka­zy­wać dzie­ciom.

    PS. A ja bar­dzo lubię Hal­lo­we­en 🙂

  7. Gim­na­zja­list­ka? Super! Kupu­je cala serie! Trze­ba wspie­rac mlo­dych arty­stow! A to ze cza­row­ni­ce moga byc faj­ne juz daw­no wie­dzia­lam 🙂 znam kil­ka i faj­ne z nich bab­ki 🙂

  8. A według mnie taka nie­strasz­na cza­row­ni­ca wła­śnie świet­nie wpi­su­je się w kli­mat Hal­lo­we­en. To świę­to, choć fak­tycz­nie mar­ke­tin­go­we, koja­rzy mi się głów­nie z małą cza­row­ni­cą i duchem, któ­re z uro­czym szczer­ba­tym uśmie­chem zawi­ta­ły kie­dyś w moich drzwiach : „Poplo­se cukiel­ka, bo ina­cej będę stla­syć”

  9. A wiesz, że wczo­raj poszli­śmy do biblio­te­ki i wyprzo­rzy­czy­li­śmy cza­row­ni­cę! Dzię­ki, chłop­com się podo­ba 🙂

  10. Zimo­we sza­leń­stwa tata czy­tał dziew­czy­nom. Bar­dzo im się podo­ba­ło. Cie­szę się, że przy­po­mnia­łaś mi tę postać i że jest wię­cej czę­ści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*