Brodate i ryczące… czyli tradycje znane i nieznane.

W sieci można czasem odszukać prawdziwe “perełki”. Jedna z nich postanowiłam Wam pokazać jako genialne uzupełnienie mojego ostatniego wpisu o Tradycjach.

W tym miejscu jeszcze raz dziękuję Autorowi Panu Robertowi Dejtowskiemu za zgodę na udostępnienie swojego wpisu na moim blogu.

Tylko tu w Sławatyczach nad Bugiem tuż przy białoruskiej granicy, co roku przez trzy ostatnie dni grudnia pojawiają się na ulicach… Brodacze. Odziani w futrzane kożuchy, z twarzami zasłoniętymi przez maski i ogromne brody. Z wielkimi kolorowymi czapami na głowach, potężnymi kijami w rękach i owiniętymi słomą nogami.

Skąd taka tradycja? Informacja ginie gdzieś w mrokach historii. Brodacze byli tu już przed II Wojną Światową. Najstarsi mieszkańcy Sławatycz opowiadają, że ich dziadkowie już za Brodaczy się przebierali. Nawet w czasie niemieckiej okupacji wychodzili na ulice Sławatycz. Choć było to ryzykowne, gdyż Niemcy krzywo patrzyli się na ten zwyczaj.”….

Całość można przeczytać i zobaczyć TUTAJ A tutaj relacja Krzysia i jego Misia Detektywa
Brodacze w Slawatyczach - powitanie nowego roku

Brodate i ryczące… czyli tradycje znane i nieznane.
Oceń wpis

Komentarze do wpisu “Brodate i ryczące… czyli tradycje znane i nieznane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*